Porozumienie bez przemocy, jako alternatywa do języka kar i nagród

Potrzeby – serce języka Pbp.

Porozumienie bez przemocy (w skrócie Pbp) to podejście stworzone przez doktora psychologii Marshalla B. Rosenberga w latach 60. ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych. Akty przemocy, których doświadczał, a także akty miłości, skłoniły go do przemyśleń na temat zachowań ludzkich i tego, co nimi powoduje. Sam twórca mówi, że celem tego rodzaju komunikacji jest wsparcie nas w tym, co już wiemy, jak robić – nawiązywaniu kontaktu w taki sposób, aby móc siebie nawzajem obdarowywać. Chodzi tu o dar obecności, uwagi i empatii. Pbp opiera się na założeniu, że człowiek z natury jest dobry. Z tego też powodu nie musimy stosować wobec siebie zabiegów, takich jak kary czy nagrody, aby móc otrzymać to, na czym nam zależy.

Porozumienie bez przemocy pojawiło się w moim życiu, gdy zdałam sobie sprawę, że sposób w jaki mówię, szczególnie gdy znajduję się pod wpływem emocji, przyczynia się nie do łagodzenia konfliktów, a do ich eskalacji.  Na warsztacie wprowadzającym do metody, otrzymałam długą listę potrzeb, które jak utrzymywała prowadząca, posiadam ja, a także wszyscy żyjący ludzie. Pośród wielu z nich wymieniano takie potrzeby jak: autentyczność, jasność, wpływ, dzielenie się, wyrażanie siebie, kontaktu, współpracy czy bycie widzianą. Co więcej, usłyszałam też, że każda moja aktywność wynika z jakiejś potrzeby. Przed chwilą rozmawiałam z koleżanką przez telefon i było to odpowiedzią na żywą we mnie w tamtej chwili potrzebę kontaktu. Piszę ten artykuł, ponieważ zależy mi na tym, aby dzielić się tym, co dla mnie ważne i co według mnie ma sens. Piję w tej chwili kawę, bo potrzebuję pobudzenia. Oddycham, bo potrzebuję powietrza.

W związku z tym, że potrzeby istnieją niezależnie od konkretnych osób lub obiektów, konflikty powstają nie na poziomie potrzeb, lecz na poziomie strategii. Posłużmy się przykładem. Powiedzmy, że chciałabym pójść wieczorem do kina z moim mężem. W ten sposób zaspokoiłabym potrzebę kontaktu i zabawy. Mój mąż natomiast po całym dniu pracy chciałby pobyć ze mną w domu, bo dla niego to najlepszy sposób na  kontakt i odpoczynek. Jeśli pozostaniemy na poziomie: zostać w domu – pójść do kina, czeka nas kłótnia i argumenty typu: „bo z tobą to nigdzie nie można wyjść”, „jesteś takim nudziarzem”, „daj mi spokój!” czy „ciągle czegoś ode mnie chcesz”. Kiedy jednak dotkniemy sedna tego, o czym rozmawiamy okaże się, że ja chcę się rozerwać, mąż odpocząć, ale także że obydwoje chcemy pobyć razem. To dobry początek, by nawiązać porozumienie. Być może dziś zostaniemy w domu, poczytam książkę lub obejrzę film u boku męża albo być może pójdziemy do kina, ale za to jutro będziemy siedzieć cały dzień w domu. W momencie, w którym dowiadujemy się, co jest żywe w nas i w drugiej osobie, wyjście do kina staje się sprawą drugorzędną, a znalezienie w pełni satysfakcjonującego rozwiązania jest łatwiejsze, niż wydawało nam się to na początku.

Jak dotrzeć do potrzeb? W PBP czasem mówi się, że potrzeby to kwiaty, a uczucia to ich zapach. Uczucia informują nas o tym, jaka potrzeba jest w nas w danej chwili żywa i czy jest zaspokojona czy nie. Porozumienie bez przemocy zakłada, że to nie inni są przyczyną uczuć we mnie powstających. „To, co robią inni może być bodźcem dla naszych uczuć, ale nie ich przyczyną” (M.B. Rosenberg). To nie fakt, że uczeń nie odrabia zadanych mu prac mnie złości. Gdy uczeń po raz piąty nie odrabia zadanej mu pracy, czuję złość, ponieważ zależy mi na współpracy oraz na tym, aby efektywnie wykonywać swoją pracę.  

Po tym, jak poznam własne uczucia i potrzeby, mogę zastanowić się nad tym, na czym zależy mojemu uczniowi. Co się takiego dzieje, że po raz kolejny nie wykonał zadania? Co jest dla niego ważne w danej chwili, w relacji ze mną? Być może nie odrabiając prac odpowiada na potrzebę niezależności, decydowania o sobie? A może czuje się przytłoczony? Może zadania są dla niego za trudne, więc wybiera łatwość? Mogłabym zacząć rozmowę z nim mówiąc: „Widzę, że po raz piąty nie odrobiłeś zadania. Czy mógłbyś mi powiedzieć, co było tego powodem?”. Moje doświadczenia w pracy z dziećmi i nastolatkami pokazują, że świadomość własnych intencji jest bardzo ważna. Dzięki Pbp mamy szansę zorientować się, że ważniejsza jest relacja, niż racja. Szczera chęć dowiedzenia się, co trapi mojego ucznia i znalezienia sposobu, aby go wesprzeć jest także kluczowa. Jestem gotowa na zmianę swoich oczekiwań. Mogę oczywiście powiedzieć: „Jeśli nie będziesz odrabiał prac, nie zdasz” albo „Ja tak ciężko pracuję nad opracowywaniem tych zadań, a ty sobie to odpuszczasz”.  Badania nad tym, jak się uczymy wykazały, że dużo lepiej przyswajamy wiedzę, gdy czujemy się bezpiecznie i swobodnie. Stres przed byciem skrytykowanym na przykład poprzez przyklejenie nam łatki: spóźnialska, gaduła, nieuk, pyskata, leniuch, powoduje, że blokujemy się i tracimy naturalną ciekawość. Strach przed karą, przed tym, że ktoś się na nas zdenerwuje, jeśli nie zrobimy tego o co nas prosi, nie jest motywacją, zapewniającą długotrwałe efekty w postaci zapamiętania i zrozumienia informacji. Z pewnością też nie pomaga zbudować relacji opartej na szacunku i zaufaniu. Dlatego warto odwołać się do wewnętrznej motywacji dziecka. Aleksandra Gołaszewska certyfikowana trenerka Pbp, która wspiera nauczycieli od wielu lat mówi: „Porozumienie bez przemocy pomaga nam nawiązać kontakt z tym, co ważne dla ucznia i wyrazić nasze potrzeby stojące za pracą domową. Dzięki temu obie strony mogą być uwzględnione. Uczeń zaczyna widzieć, że jest uwzględniany i może mieć wpływ na sytuację, a to otwiera go na współpracę. Z kolei my pokazując, co ważnego widzimy w zrobieniu pracy w domu (wsparcie, efektywność) i jak konkretnie chcemy by się to wydarzyło („przeczytaj jeden rozdział dziennie”, „powtórz 10 słówek każdego dnia”), dajemy szansę na wzbudzenie wewnętrznej motywacji. Któż bowiem lubi robić coś w czym nie widzi sensu, albo nie ma pewności, że temu podoła?”.

Model czterech kroków

Marshall B. Rosenberg twórca Porozumienia bez przemocy, zaproponował konkretną strukturę, która może pomóc w nauce budowania empatycznych komunikatów. Jest to tzw. model czterech kroków. Załóżmy, że chcę poprosić dziecko, aby nie wspinało się zbyt wysoko na drzewa. Najpierw muszę odpowiedzieć sobie na pytanie: co widzę lub co słyszę? (Widzę, że Krzyś wchodzi na drzewo prawie do samego wierzchołka).  Po drugie: co czuję? (Czuję niepokój). Po trzecie: czego potrzebuję? (Ważne jest dla mnie bezpieczeństwo tych, za których jestem odpowiedzialna). Po czwarte: o co w związku z tym mogę poprosić? (Chcę poprosić, aby Krzyś nie przekraczał wysokości dziesiątej gałęzi od dołu). Mój komunikat do Krzysia może brzmieć następująco:

Kiedy widzę, że wchodzisz na drzewo prawie do samego wierzchołka, czuję niepokój i martwię się, ponieważ ważne jest dla mnie bezpieczeństwo. Chciałabym Cię poprosić, żebyś nie wspinał się wyżej niż do dziesiątej gałęzi od dołu. Co o tym myślisz?

Budując taki komunikat, muszę oczywiście przygotować się na to, że dziecko odpowie, że mu się ten pomysł nie podoba.  Jeśli tak się stanie, mogę wtedy poprosić o propozycję rozwiązania, które weźmie pod uwagę jego potrzebę (swobody?, wyzwania?) oraz moją potrzebę bezpieczeństwa i spokoju. Włączenie dziecka w tego rodzaju proces decyzyjny, może przynieść bardzo zaskakujące efekty. Dzieci brane pod uwagę, w sposób naturalny biorą pod uwagę innych.

Krok pierwszy – co widzę? Co słyszę?

Istotnym krokiem w uczeniu się innego sposobu komunikacji, a co za tym idzie innego sposobu myślenia, jest nauczenie się odróżniania interpretacji od faktów. Obserwacja, czyli to, co widzę lub to, co słyszę jest punktem wyjścia, gdy budujemy komunikat w duchu Porozumienia bez przemocy. Które z tych zdań jest obserwacją, a które interpretacją?

  1. Agnieszka nie uważa na lekcji.
  2. Agnieszka podczas zajęć co pół minuty odrywa się od zadania i rozmawia z koleżanką siedzącą obok .

Zdaje się, że zdanie pierwsze zakłada, że wiem, że Agnieszka nie słucha tego, co mówię. Ja jako twórca komunikatu zakładam to, bo  Agnieszka nie robi tego, co w mojej ocenie powinien robić uważnie słuchający uczeń. Zdanie drugie natomiast jest opisem tego, co widzę i wstrzymaniem się od interpretacji. Być może Agnieszka dopytuje koleżankę o to, co mówię, a może jest w stanie słuchać mnie i jednocześnie rozmawiać z koleżanką? Nie mogę być stuprocentowo pewna, jeśli nie sprawdzę tego z uczennicą. Ćwiczenie odróżniania faktów od ocen może być nie lada wyzwaniem. Zostaliśmy bowiem wyszkoleni do tego, aby dostrzegać nieprawidłowości. Zapewne każdy z nas nie raz się już w życiu przekonał, że nasze analizy i diagnozy na temat świata nie zawsze są trafne i warto podchodzić do nich z pewną dozą sceptycyzmu. Już sama próba sformułowania obserwacji, może przynieść niezwykłą zmianę w sposobie komunikacji.

Krok drugi – co czuję?

Kolejnym krokiem w budowaniu komunikatu jest nazwanie uczucia. Ważnym jest, aby nie wpaść w pułapkę takich sformułowań jak: „zdradzona”, „odrzucona”, „ignorowana”, „nieszanowana”. Czy „nieszanowana” rzeczywiście mówi nam coś o tym, co czujemy czy raczej stanowi zakamuflowaną diagnozę,  zakładającą, że ktoś mnie nie szanuje? Uczniowie Rosenberga, autorzy książki „Choosing peace”, Ike Lasater oraz John Kinyon piszą: „Badania dowodzą, że prosty akt uświadomienia sobie uczucia (wściekłość, strach ,wstyd), którego doświadczasz obniża fizjologiczne objawy danej emocji. Nazwanie oraz doświadczanie uczuć w danej chwili znacząco wpływa na sposób, w jaki postrzegasz sytuację”.

Krok trzeci – czego potrzebuję?

Kolejny element tego modelu to potrzeby, czyli to, co motywuje moje zachowanie. „Wiele osób na drodze socjalizacji zostało przekonanych do tego, że nie powinni mieć żadnych potrzeb ponad te podstawowe. Może wychowano cię tak, abyś skupiał się na potrzebach innych, a nie własnych.(…) Pomyśl, że potrzeby to niezbędne jakości, których ludzie potrzebują, aby przetrwać i się rozwijać.”.  Na początku warto sięgać do listy potrzeb łatwo dostępnej w niemalże każdej książce traktującej o PBP. Zazwyczaj koncept ten jest tak obcy osobom zaczynającym swoją podróż z Porozumieniem bez przemocy, że przydaje nam się nieco wsparcia. Kiedy znajdziemy właściwą potrzebę, w naszym ciele pojawia się rozluźnienie i przestrzeń i następuje coś, co autorzy „Choosing peace” nazywają „zmianą perspektywy”: „Kiedy osiągasz zmianę perspektywy, to nie ty odpuszczasz historie i oceny – to one odpuszczają ciebie. Myśli, które powodowały twój ból, już dłużej nie trzymają cię w swojej garści”. Zofia Żuczkowska, autorka książki „Dialog zamiast kar”, pisze, że potrzeby to „miejsce spotkania i kontaktu z ludźmi”.

Krok czwarty – o chcę poprosić?

Czwarty krok omawianego modelu, to prośby. Jest to moment, kiedy w jasny i precyzyjny sposób wyrażamy to, czego chcemy. Prośba powinna być konkretna, wykonalna i wyrażona w języku pozytywnym. Sprawdźmy czy słyszymy różnicę między tymi trzema zdaniami:

 

 

Które z tych zdań powoduje, że rozumiesz o co jesteś proszona i bardziej chcesz to zrobić? W języku PBP tylko zdanie trzecie jest prośbą. Obietnicę trudno jest zweryfikować. Dużo łatwiej jest się nam umówić na to, że coś zrobię, niż że czegoś robić nie będę. Istnieje jednak jeszcze jeden krok do tego, aby mieć pewność, że to o, co prosimy jest prośbą – nasza gotowość do usłyszenia odmowy. To ważne, ażeby mieć jasność czy proszę, czy jednak żądam. Nierzadko zdarza nam się ubierać żądania w prośby, co może łatwo wywołać opór lub dyskusję u naszego rozmówcy.

Pbp to nie jest metoda, która jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, rozwiąże każdy konflikt czy sprawi, że od tej pory wszyscy będą robić to, co byśmy chcieli. Jest to jednak sposób na budowanie relacji nie tylko z innymi, ale także ze sobą. Jest to propozycja, do zapoznania się z którą zachęcam z całego serca. Język, którym do nas mówiono w dużym stopniu ukształtował to, kim jesteśmy. Tak samo język, którym posługujemy się my, kształtuje tych, do których mówimy – w szczególności dzieci. To, co mówisz, ma znaczenie.

Małgorzata Sieradzka-Imhoff  – nauczycielka związana z edukacją alternatywną; pasjonatka Porozumienia bez przemocy, mindfulnessu, pedagogiki  Montessori. Tłumaczka, poetka, filozofka z wykształcenia oraz natury.

Konsultacja merytoryczna: Aleksandra Gołaszewska – certyfikowana trenerka Porozumienia bez przemocy, prezeska Fundacji Świadomego Rozwoju

Źródła:

Podstawy NVC, Marshall Rosenberg https://www.youtube.com/watch?v=H5pVaQi21gQ

Dialog zamiast kar, Zofia Aleksandra Żuczkowska, 2013

Choosing peace. New Ways to Communicate to Reduce Stress, Create Connection, and Resolve Conflict, Ike Lasater & John Kinyon, 2014

Porozumienie bez przemocy, Marshall B. Rosenberg, 2012