Pedagogika teatru w praktyce szkolnej – po co w szkole działania teatralne?

Bardzo możliwe, że na hasło: działania teatralne w szkole, od razu przychodzi do głowy skojarzenie: akademia szkolna, występy uczniów z okazji jakiegoś święta, podniosłe gale i uroczyste recytacje. Do tego gotowe scenariusze i sklecone na kilku próbach “programy”, prezentowane potem przed społecznością szkolną. Każdy nauczyciel i nauczycielka, którym przypadł kiedyś w udziale obowiązek zorganizowania takiego programu artystycznego wie, że nie jest to łatwe zadanie. Trzeba wybrać scenariusz (rzecz jasna każdego roku nowy, żeby się nie powtarzać), rozdzielić role, a potem jeszcze znaleźć cudem kilka godzin na próby, przy przeładowanym programie i ogólnym braku czasu. A ja przekornie chciałabym zachęcić do działań teatralnych szerszych, częstszych i na większą skalę. Za to od zupełnie innej strony.

 

Pedagogika teatru – autonomiczna dyscyplina, łącząca pedagogikę i teatr, jest dziedziną powstałą w drugiej połowie XX wieku. W Polsce od kilkunastu lat zyskuje popularność: stopniowo zwiększa się świadomość tego, na czym polega, przybywa też pedagogów teatru, szkolonych m.in. na specjalistycznych studiach podyplomowych. Można powiedzieć, że pedagogika teatru staje się trendem. Wielka w tym zasługa Instytutu Teatralnego i jego świetnych programów i inicjatyw, takich jak Teatroteka Szkolna czy Konkurs im. Jana Dormana.

 

Co bardzo istotne i co stanowi jej wyróżnik, dla pedagogiki teatru (choć oczywiście bazuje na działaniach teatralnych) teatr nie jest celem samym w sobie. Jest za to świetnym środkiem służącym do zgłębienia najistotniejszych tematów, do samorozwoju, a także budowania relacji interpersonalnych i twórczego, wspólnego doświadczania. Pomaga w rozwoju kompetencji wymienianych jako kluczowe – tych, które powinna kształtować i rozwijać szkoła XXI wieku:  krytyczne myślenie, inicjatywa, współpraca w zespole, kreatywność i konstruktywne kierowanie emocjami.

Po pierwszym roku pracy z moją grupą teatralną, którą prowadziłam w gimnazjum w Wielkopolsce (jako etatowa nauczycielka teatru) poprosiłam uczniów, by na małych karteczkach zapisali jedną najważniejszą rzecz, jakiej się nauczyli na zajęciach teatralnych w ostatnim roku. Wtedy bardzo zaskoczyło mnie, jak niewiele odpowiedzi było związanych ściśle z teatrem. Najczęściej pojawiały się natomiast “uwierzyłam/em w siebie” i “pokonałem/am swoją nieśmiałość” oraz “znalazłem/am przyjaciół”.

 

Jednym z najważniejszych założeń pedagogiki teatru jest to, że każdy jest równoprawnym twórcą. Zapomnijmy więc o  “gwiazdach” szkolnych spektakli, o angażowaniu zawsze tych samych kilku uczniów i uczennic i powielanych rok w rok podobnych schematach prezentowanych programów. Przede wszystkim – działania pedagogiczno-teatralne wcale nie muszą zakończyć się żadnym pokazem czy spektaklem, choć oczywiście, mogą. Po drugie – prawie na pewno nie będzie nam potrzebny żaden scenariusz, a na sto procent nie będzie on punktem wyjścia. Ponieważ każdy jest twórcą, a bardzo istotne jest codzienne doświadczenie każdego z uczestników, proces twórczy będzie się w dużej mierze opierał na docieraniu do, na gromadzeniu, twórczym przepracowywaniu, opracowywaniu, zestawianiu i łączeniu doświadczeń i przeżyć uczestników. Bardzo istotna jest właśnie ta wspólnotowość – poczucie wspólnego tworzenia na równoprawnych zasadach. Każdy ma pole do tego, by się wypowiedzieć, głos każdego jest ważny i słyszany. Jeśli coś tworzymy, każdy jest autorem w równym stopniu i każdy jest za to co powstaje tak samo odpowiedzialny.

 

Wspaniałe jest to, że za pomocą narzędzi pedagogiczno-teatralnych świetnie rozpracowuje się w zasadzie każdy temat. Z ostatniego roku mojej praktyki (praca z młodzieżą w wieku 14-17 lat): zmiany klimatyczne, wojny, choroby cywilizacyjne, migracje. Ważne, aktualne zagadnienia. Równie dobrze punktem wyjścia mógłby być jakikolwiek temat, jakim akurat musisz (z racji wymogów szkolnych) albo chcesz zająć się z uczniami. W toku ćwiczeń: przełamujących lody (ice-breaking games), podnoszących energię, budujących grupę, ćwiczeń na ekspresję twórczą, niektórych fizycznych, innych wymagających wejścia w jakąś rolę,  a także bardzo ważnej improwizacji, poszukujemy tego, co w danym temacie jest dla nas najciekawsze i dobieramy się do tego za pomocą działania teatralnego. Same rozgrzewki: ćwiczenia integrujące czy podnoszące energię grupy, są zresztą świetnym wstępem do różnych działań, nie tylko teatralnych, które wymagają otwarcia i kreatywności (może prezentacja projektu szkolnego z nauk przyrodniczych, a może nawet w celu rozluźnienia przed trudną klasówką?). Odsyłam tu np. do strony Drama Resource, gdzie można znaleźć wiele takich ćwiczeń i bardzo polecam przeszukiwanie internetu pod tym kątem na własną rękę.

 

Mocno polecam również, jak zawsze, moje ulubione siadanie w kręgu. Tak, żeby każdy widział każdego i żeby wszyscy mogli po kolei skoncentrować się na każdym. Najlepiej siadać na podłodze, na twardych deskach albo na poduszkach. Można teraz zacząć rundkę: emocja na początek, słowo na dziś, można zapytać uczniów, jakim się dziś czujesz kolorem/jaką wodą/jaką muzyką/jakim owocem. Jedną z ulubionych opcji mojego zespołu teatralnego było „jedno i pół słowa” na dziś, lub dwa i pół, w zależności od stopnia rozgadania. Jednak czasem najlepszym pytaniem jest po prostu: „co u Was słychać?” i rzucenie „mówiącej piłeczki”. Czyli mówi tylko ten, kto ma piłkę, a potem rzuca ją do kolejnej, wybranej przez siebie osoby. Oczywiście często i tak mówi jednocześnie więcej osób (jeśli nie wszyscy naraz), ale przy pomocy gadającej piłki (niezależnie od tego, jak absurdalnie to np. dla licealistów brzmi) trochę łatwiej to opanować. Inna opcja na początek: każdy opowiada dokładną odwrotność tego, co mu się ostatnio zdarzyło, ale nie przez zaprzeczenia (trzeba bardziej pokombinować!). Czyli jeśli ktoś był w górach, to nie mówi „nie byłem w górach”, tylko np. „spędziłem weekend nad oceanem”. Albo: zamiast słowa: dźwięk na początek, wydawany z siebie. Albo słowo, ale wypowiadane tylko ruchami warg – reszta grupy ma za zadanie zgadnąć, co to za słowo.

 

Bardzo dobrze działają również ćwiczenia na koncentrację. Na przykład ćwiczenie, które warto przeprowadzić przed ważnym i stresującym wydarzeniem – uczestnicy w parach opowiadają sobie nawzajem o tym, co przeszkadza im skoncentrować się na zajęciach, co ich rozprasza, gdzie odpływają ich myśli. Każdy mówi dokładnie przez minutę – Ty (jako prowadząca) mierzysz czas, po minucie zaczyna mówić druga osoba z pary. Osoba, która słucha nie komentuje, nie dopytuje, ma za zadanie po prostu być i słuchać. Następnie prowadzący prosi o to, żeby teraz, na czas zajęć, uczestnicy zapomnieli o wszystkich „rozpraszaczach”, zostawili je, postarali się je od siebie odsunąć. Wiadomo, że istnieją i są ważne, ale tu i teraz, na chwilę ich nie ma. Ćwiczenie, oprócz koncentracji, pomaga również w budowaniu zaufania w grupie. Taka “wielofunkcyjność”, rozwijanie różnych kompetencji i umiejętności jest cechą większości ćwiczeń z nurtu pedagogiki teatru.

 

Niektóre proponowane ćwiczenia (czy takie, które można znaleźć w wymienianych przeze mnie źródłach), na pierwszy rzut oka mogą się wydać dziecinne, czasem nawet trochę “głupie”. Faktycznie, aby w nie wejść, trzeba przełamać  bariery, pozwolić sobie na “dziecięcą” zabawę, wyzbyć się wewnętrznych ograniczeń. Pedagogika teatru jest mocno związana z pedagogiką zabawy, która uznaje za wartość pozytywne przeżycie i opiera się na tworzeniu sytuacji sprzyjających rozwojowi społecznemu (m.in. doświadczenie, praca w zespole, sytuacje odpowiedzialności za drugiego człowieka). Pozytywne doświadczenia wydają się tym ważniejsze w obliczu ostatnich statystyk i raportów dotyczących zdrowia dzieci i młodzieży, z których wynika, że zdrowie psychiczne jest jednym z najważniejszych problemów zdrowotnych młodych ludzi.

 

To “pozytywne doświadczenie” pedagogiczno-teatralne oczywiście może być skierowane nie tylko do uczniów. Dlaczego nie zaproponować, nawet 10-minutowej, rozgrzewki teatralnej przed kolejną radą pedagogiczną? Nauczyciele codziennie narażeni są na wiele stresujących sytuacji, a wśród głównych stresorów w ich środowisku pracy wymieniana jest m.in. rywalizacja pomiędzy współpracownikami. Ćwiczenia teatralne: integrujące, podnoszące energię, burzące bariery, zbliżające do siebie i budujące wspólnotowość, oczywiście nie zmienią od razu “układu sił”, ale na pewno pomogą wprowadzić dobrą energię i rozsadzić schemat.

Marta Przywara